Pozbycie się iluzji, czyli o dziewczynce z zapałkami - HorseSense
Listen to „#83 Pozbycie się iluzji czyli o dziewczynce z zapałkami – Z wiatrem w grzywie – podcast” on Spreaker.
Subskrybuj podcast na wybranym urządzeniu i otrzymuj powiadomienia o nowych odcinkach:

Pozbycie się iluzji, czyli o dziewczynce z zapałkami

Z Wiatrem w Grzywie to podcast o rozwoju i o tym co rozwój może wnieść do Twojej codzienności. Jeśli czytasz te słowa, to pewnie nie możesz przesłuchać, albo szybko chcesz sprawdzić, o co tu chodzi :). Na takie okoliczności przygotowałam dla Ciebie ten artykuł.

Opowiem Ci o pozbywaniu się otaczającej Cię iluzji. Takiej, która towarzyszy Ci każdego dnia. O takim trybie działania naszej psychiki, który pięknie opisany jest w „Baśni o dziewczynce z zapałkami”. 

Czym jest Iluzja wspaniałego życia?

Iluzje mogą przybierać przeróżne formy. Chodzi o taki stan, w którym zazwyczaj na poziomie myśli, emocji i działania wypełniamy się czymś, co powoduje, że jest w nas coraz mniej życia tu i teraz, a coraz więcej fantazji i iluzji na temat tego co nas otacza, tego co może być w przyszłości możliwe do osiągnięcia.

Marzenia wentyle

Przykładem takich iluzji są marzenia wentyle. Takie, o których myślimy, że kiedyś będzie fajnie, gdy się spełnią. W rzeczywistości nie dążymy do realizacji tych mrzonek, ale karmimy się samą ich wizją. Dzięki niej osiągamy stan “euforii” jak po grze w totolotka. Znasz go? To uczucie zaraz po tym, jak zapłacisz swój podatek od marzeń (czyli kupisz zakłady)? Przychodzą wtedy do Ciebie takie myśli, że jak  wygrasz, to zrobisz milion różnych rzeczy? To właśnie typowy przykład karmienia się iluzjami.

Destrukcyjne fantazje

Podam Ci poniżej przykład dwóch grup iluzji i fantazji, z którymi mamy najczęściej do czynienia, a której robią najwięcej destrukcji w ludzkim życiu.

Grupa pierwsza: niezauważanie zmian zachowań pod wpływem emocji

To rzeczywista próba niezauważania lub nieustannego zadziwiania się tym, że ludzie zachowują się inaczej pod wpływem czasu i emocji. Przykładem tego jest założenie, że ludzie się nie zmieniają, że super paczka kumpli zawsze taką będzie, że przyjaciółki będą całe życie tak samo sobie bliskie.

Poziom zadziwienia, że dokonują się jakieś zmiany, że pojawił się konflikt lub różnica zdań wynika z tego, że człowiek karmi się iluzją, mówiącą o tym, że ludzie są w stanie być niezmienni, że nie ma czegoś takiego jak procesy grupowe.

Emocje wielokrotnie przejmują stery naszego życia. Nie bez powodu mówi się, że często robimy zakupy pod wpływem emocji, że relacje są prowadzone głównie emocjonalnie itp. Oznacza to, że jesteśmy skazani na ciągłe życiowe turbulencje. Spodziewanie się, że takie zmiany nigdy nie nadejdą, albo że ktoś nigdy nie zachowa się w zaskakujący sposób — robi bardzo wiele złego. Zarówno w życiu prywatnym, jak i w służbowym.

Takie nastawienie powoduje pomijanie i olewanie niektórych tematów. Nie dogadujemy szczegółów typu: a co zrobimy jeśli się pokłócimy? Jak zaplanujemy rozstanie i zerwanie współpracy? Tego wszystkiego można uniknąć, nie żyjąc w iluzji, że relacja, którą właśnie budujemy to chwytanie Pana Boga za pięty i że dzięki niej możemy góry przenosić.

Grupa druga: spojrzenie wiecznego dziecka

To nic innego jak niechęć spojrzenia na swoje życie w dojrzały sposób. Takie szukanie odpowiedzi na pytania „co zrobiłabym w swoim życiu?”, „co jest możliwe do zrobienia, a co nie?”. Odpowiedź na te pytania nie jest prosta, ale urealnienie tego daje spore pole do popisu. Zaczyna się wtedy dostrzegać więcej możliwości, które wcześniej ukrywała iluzja. Znika też naiwne podejście do świata.

Co z tą baśnią?

Ludzie potrafią hodować iluzje i fantazje latami. Pracując na moich warsztatach, korzystam z baśni. Pokazują one sens i głębokość danego tematu. Wychodzę z założenia, że nie ma lepszej drogi pokazującej jak dokonać transformacji na poziomie świadomym i nieświadomym niż baśnie. W przypadku tematu związanego z iluzjami chciałabym przytoczyć „Baśń o dziewczynce z zapałkami” z Biegnącej z wilkami Clarissy Pinkoli Estes.

Jest to jedna z najstarszych baśni, która pojawiła się w wielu zakątkach świata, w wielu wersjach. Bywa, że zamiast dziewczynki z zapałkami jest palacz, który zużywa ostatnie kawałki drewna, żeby się ogrzać. Jest też wersja o sprzedawcy kwiatów, który odchodzi, patrząc na swoje ostatnie rośliny. Mnogość wersji i rozpowszechnienie tej baśni na wiele zakątków świata pokazuje uniwersalność procesów psychicznych. W najgłębszej warstwie baśń pokazuje brak spójnej wizji życia, brak pożywienia dla ducha i konsekwencje tego.

Treści zawarte w baśni pokazują stan negatywnie zahipnotyzowanej psychiki, która oddaje się iluzji do tego stopnia, że prawdziwe życie zaczyna w niej umierać. I to na GRUBO. Może zaskoczę Cię teraz, ale procesy obumierania mogą być w życiu pozornie komfortowym i wygodnym, wskazującym na odnoszenie życiowego sukcesu.

Jeśli nie do końca pamiętasz treść „Baśni o dziewczynce z zapałkami” – zapraszam Cię do przeczytania lub wsłuchania się (*czytam baśń w podcaście).


Dziewczynka z zapałkami z książki Biegnąca z wilkami – Clarissa Pinkola Estes

Była sobie mała dziewczynka, która nie miała matki ani ojca i mie­szkała w ciemnym lesie. Na skraju lasu była wioseczka; dziewczynka kupowała tam zapałki po pół pensa i sprzedawała je na ulicach miasta za całego pensa. Jeśli sprzedała dość zapałek, to mogła sobie kupić kawałek chleba. Potem wracała do swego szałasu w lesie i kładła się spać, nałożywszy na siebie wszystkie ubrania, jakie miała.

Nadeszły zimowe chłody i mrozy. Dziewczynka nie miała bucików, a jej płaszczyk był tak przetarty, że niemal przeświecał. Stopy miała odmrożone i sine, palce u nóg zbielały, podobnie jak palce u rąk i koniec noska. Chodziła po ulicach i pytała przechodniów, czy kupią od niej zapałki. Ale nikt się nie zatrzymał, nikt nie zwracał na nią uwagi.

Pewnego wieczoru siadła więc, mówiąc do siebie:

— Mam przecież zapałki. Mogę je pozapalać i ogrzać się przy nich.

Nie miała nic na podpałkę, nie miała drewna. Mimo to postanowiła zapalić zapałki.

Usiadła, wyciągnęła nóżki przed siebie i zapaliła pierwszą zapałkę. Wtedy wydało się jej, że mróz i śnieg zniknęły. Zamiast wirujących płatków śniegu zobaczyła piękny pokój z wielkim ciemnozielonym kaflowym piecem z ozdobnymi drzwiczkami. Piec dawał tyle ciepła, że aż powietrze drgało. Przytuliła się do niego i poczuła jak w niebie.

Ale zapałka zgasła, piec zniknął i znowu siedziała na śniegu, trzęsąc się tak bardzo, że zęby jej dzwoniły. Potarła więc drugą zapałkę. A kiedy jej blask padł na ścianę budynku naprzeciw, zobaczyła, co się dzieje w środku. W jasnym pokoju stał stół przykryty śnieżnobiałym obrusem, na stole zastawa z najbielszej porcelany i świeżo upieczona gęś na półmisku. Ale w chwili gdy dziewczynka już się miała nią posilić, wizja się rozwiała. 

Znowu siedziała na śniegu. Kolana i biodra już nie bolały. Teraz przejmujący chłód przenikał ramiona i tułów, zapaliła więc trzecią zapałkę.

W jej świetle zobaczyła przepiękną świąteczną choinkę ozdobioną białymi kręconymi świeczkami, ślicznymi szklanymi świecidełkami — całą w drobnych punkcikach światła.

A kiedy tak patrzyła na drzewko, zdawało się jej, że robi się ono coraz wyższe i wyższe, aż po sufit, który nagle zamienił się w niebo, a światełka na choince w gwiazdy. Jedna z nich spadła, zostawiając jasny ślad; dziewczynka przypomniała sobie, jak jej matka mówiła, że kiedy ktoś umiera, spada jedna gwiazda.

Wtedy pojawiła się przed nią jej kochana babcia, dobra i ciepła. Na jej widok dziewczynka poczuła przypływ szczęścia. Babcia zdjęła far­tuch i owinęła nim dziecko, przytuliła mocno obiema rękami — dziew­czynce już nic nie było trzeba.

Ale i babcia zaczęła znikać. A dziewczynka zapalała coraz to nowe zapałki, by ją dłużej zatrzymać przy sobie… jeszcze więcej… i jeszcze. Razem zaczęły się unosić do nieba, gdzie nie było już mrozu, głodu ani bólu. Rankiem pomiędzy domami znaleziono zimne, martwe ciało małej dziewczynki.


Głębokie przesłanie baśni

Nie wiem jak Ty, ale ja za każdym razem, gdy czytam tę baśń, czuję ostrzeżenie, które zawiera. Czuję je aż w bebechach, w emocjach… Ta baśń jest bardzo głęboka, poruszająca i oddziałująca na psychikę i serce. Chciałabym ją teraz trochę uziemić i odnieść ją do konkretnych sytuacji z życia wziętych.

Budowa baśni jest taka, że wszystkie postacie występujące w niej mówią o pewnym teatrze psychicznym. Wszystko, co się w niej odbywa, odbywa się wewnątrz jednej psychiki. Baśnie zajmują się łączeniem różnych napięć psychicznych dziejących się między świadomym a nieświadomym. Ta część świadoma — ego to często główny bohater baśni. Natomiast różne wydarzenia dookoła to pozostała część psychiki. W dziewczynce z zapałkami ta cała reszta jest bardzo uboga, co ma uzmysłowić właśnie pewien problem. Dziewczynka symbolizuje ego, które nie jest zasilane energią życiową od jaźni. Gdyby dziewczynka, czyli ego, miała dostęp do instynktów — to poszłaby i poszukała drewna, poprosiła o pomoc, starałaby się przetrwać. Odcięcie od podstawowych instynktów spowodowało, że  wybrała iluzję… A to doprowadziło do pojawiania się coraz mniejszej ilości życiowych możliwości.

Baśń to typowy „wake up call”. Zaprasza do obudzenia się i rozejrzenia dookoła, spojrzenia na swoje życie i sytuacje w poszukiwaniu zapalanych zapałek. Z każdej sytuacji, nawet niewygodnej, jest jakieś wyjście. Może nie od razu, ale trzeba szukać „drewna”, czyli czegoś, co może dać realną życiową zmianę

Kolejny raz Cię zaskoczę. Z każdej wygodnej sytuacji też jest jakieś wyjście ;). Część utraty życiowej energii może wynikać z chwytania rzeczy zbyt wygodnych i zbyt bezpiecznych. Takie łatwe i przyjemne wybory mogą powodować „umieranie” już za życia.

Gdy myślę o sobie i swoim doświadczeniu, to mam wrażenie, że gdybym dzisiaj zaczęła iść w kierunku zmiany, to za jakieś 10 lat mogłabym być mniszką gdzieś w Australii. Albo jeździć własną koparką na różne wykopy budowlane. Albo zostać lekarzem i operować ludzi. Nie piszę tego w kontekście, że wszystko jest możliwe, że co sobie wymyślisz, to możesz to zrobić. Piszę to, bo wiem, że są pewne ograniczenia i możliwości. Przywileje związane z posiadanymi zasobami od finansowych po relacyjne. Niezależnie od miejsca, w którym się jest, perspektywa 10 lat umożliwia zmiany, o których w danej chwili nawet się nie śni, że są możliwe. I to nie zmiany ułudy, ale zmiany realne.

4 elementy niezbędne do porzucenia iluzji

Zmiany potrzebują 4 elementów pozwalających na oddalenie się od iluzji i prowadzenie życia w taki sposób, żeby stworzyć przestrzeń dla energii życiowej, która może prowadzić dalej przez życie.

Element 1: Uczenie się siebie

Przytaczając stereotyp: jako dorośli ludzie zapominamy o tym jak się uczyć i co to znaczy. Problemem jest paradygmat naszej edukacji, który zrobił nam „kuku”. Uczenie się i procesy zachodzące w mózgu są skomplikowane, ale są naszą nieodłączną częścią. Jesteśmy maszynami do uczenia się. Uczenie się jest podstawą dobrej egzystencji i żywotności. I nie chodzi mi o uczenie się nowego języka czy nowej czynności, a uczenie się siebie i tego co dojrzewa do zmiany.

Ja uczę się codziennie. Nie ma dnia, żebym nie rozważała siebie w kontekście relacji ze światem i nie uczyła się czegoś nowego. Przyznam się, że już nawet nie potrafię tego stanu rozdzielić. Nie da się żyć w kontakcie ze światem, jednocześnie nie ucząc się ciągle czegoś nowego. Jednak jeśli któregoś dnia okazuje się, że nie przyswajam nic nowego, to znaczy, że „przespałam” ten dzień i szłam jakimś utartym torem. Taki stan, który powtarza się często, to prosta droga do „przewegetowania” własnego życia. 

Czasami takie wyłączenie się jest potrzebne, zwłaszcza po jakimś bardzo intensywnym okresie nauki, ale pod warunkiem, że jest to stan przejściowy.

Jeśli jesteś ciekawa, czego nauczyłam się podczas przygotowywania do podcastu o dziewczynce z zapałkami, to wskocz do nagrania do 23:15 minuty. Napomknę tylko, że moja nauka dotyczyła siarczystego słowa na „K”. Dobra. Nie pominę tego. Nauka dotyczyła słowa „kurwa”.

Uczenie się jest podstawą podstaw. Paradygmat edukacji, którego nauczyłam się w szkołach trenerskich oraz facylitacja z końmi mówi o tym, żeby tworzyć sytuacje, w których ludzie uczą się sami, a nie są nauczani. Nie jest to proste. Podczas treningów zadaniowych w szkole facylitatorów, gdy facylitatorki ruszają w teren na pierwsze warsztaty, to lwią częścią facylitacji jest uruchomienie ludzi do tego, żeby zaczęli się uczyć, a nie facylitowanie tego, czego chcą się uczyć (bo to kolejny etap).

Podstawą całego procesu, o którym wspominam wyżej, jest posiadanie umiejętności uczenia się. Trzeba nauczyć się uczyć, ale nie w kontekście wierszyka, tylko w kontekście nauki samej siebie, zaciekawiania się sobą, wytrzymywania stanu niewiedzy lub stanu, że nikt nie wie.

Dopóki nie przyswoisz takich podstaw to wiele innych rzeczy, jest zupełnie niedostępnych. Tak samo w życiu. Jeśli ja nie wyciągnę z każdego dnia jakiejś nauki czy wniosków, potrzebnej do tego, żeby jutrzejszy dzień był dla mnie wygodniejszy i nie robię czegoś inaczej niż do tej pory tak (w dobrym znaczeniu), to nie wypełniam życia treścią, o której jest mowa w „Baśni o dziewczynce z zapałkami”.

Element 2: Finanse

To temat rozumiany bardzo szeroko, a jednocześnie zupełnie niezbędny. Finanse są środkiem do wprowadzania zmian — tych namacalnych. Stosunek czasu i pieniędzy reguluje większość zasobów własnych. Jeśli muszę bardzo dużo pracować to mam mniej czasu na naukę czegoś nowego. A mogłabym przykładowo uczyć się czegoś, co pomoże mieć pracę, w której będę mniej pracować, ale więcej zarabiać. To są splątane zależności. 

Przy realnych zmianach życiowych — bez iluzji — zmieniamy zarówno psychikę jak i zewnętrzne okoliczności (czyli np. pracę, relacje, itp.). Gdy przygotowywałam się do podcastu, przyszło do mnie pewne wspomnienie. Miałam 23 lata i pracowałam w Niemczech. Uzupełniałam wtedy specjalnie przygotowaną tabelkę z oszczędnościami. Zapisywałam wszystko — nawet baton za 1 euro. To wspomnienie wróciło do mnie po to, żeby pokazać Ci temat oszczędzania i świadomości tego, na co się wydaje pieniądze. Warto zastanowić się, czy to na co się wydaje, prowadzi do podtrzymywania pewnej iluzji, czy jednak wspiera świadome działania.

Kiedyś podjęłam decyzję o zmianie pracy z bardzo dobrze płatnej posady w Niemczech na trzy razy mniej płatną, ale w Polsce.

Zawsze inwestowałam w uczenie się, kursy, szkoły, warsztaty i nigdy nie było mi na to szkoda. Doświadczenie, które chciałam nabywać i połączyć z podróżowaniem — nabywałam pracując za granicą. Pracowałam np. jako kelnerka na statku pasażerskim typu Titanic, dzięki czemu zwiedziłam pół Europy i pół Afryki. Może nie było to slow życie, ale dzięki temu zbierałam kapitał na dalsze kroki.

Jeśli chodzi o finanse to mam taki przykład, który idealnie pasuje do „Baśni o dziewczynce z zapałkami”. Kiedyś podjęłam decyzję o zmianie pracy z bardzo dobrze płatnej posady w Niemczech na trzy razy mniej płatną, ale w Polsce. Decyzja wydawała się dziwna, ale ja wiedziałam, że jeśli zostanę wśród tych wielkich biurowców, to to, co mnie czeka, nie będzie mogło ani się rozwinąć, ani zakwitnąć. Frankfurt nad Menem wraz z wysoką wypłatą, zapraszał część mojej osobowości do „zapalania zapałek”, ale ja tego nie chciałam, dlatego postanowiłam tak, a nie inaczej.

Element 3: Praca z myślami i emocjami

Cały proces bycia w swoim ożywieniu oraz w zetknięciu ze światem, rzeczywistością i relacjami często wymaga zmiany sposobu myślenia (mindsetu). Tak naprawdę trzeba go co jakiś czas zmieniać i nakierowywać na odpowiednie tory, odświeżać. W trakcie pracy z emocjami i odnajdywania siebie — do przerobienia są różne traumy, zranienia, trudne doświadczenia z dzieciństwa. Takie, których normalnie się nie zauważa, a które wypływają gdzieś po drodze gdy zaczyna się świadomie iść ku sobie. 

Pracę z emocjami i tym wszystkim, co gdzieś siedzi głęboko — trzeba wykonać. Prawda jest taka, że jeśli się tego nie zrobi, to coś zawsze będzie zatrzymywało rozwój albo ciągnęło w dół. Brak przepracowania tych elementów sprawia, że wiele możliwości w życiu jest ograniczonych. Powoduje też, że wolimy życie w iluzji niż pójście na całość i dalej w przyszłość.

Uczenie się wymaga pracy z emocjami. Otwarte relacje z innymi ludźmi wymagają pracy z emocjami. Jeśli masz tak, że przeżywasz swoje emocje wybiórczo i wybiórczo z nimi pracujesz, że czujesz tylko część z nich, a części nie chcesz do siebie dopuścić, to będziesz unikać wielu sytuacji, żeby ich nie wywoływać. To jest główny powód tego, że pojawi się pokusa zapalania zapałek (czyli ucieczka w iluzje).

Element 4: Plan

Krótko i na temat.

Zrobienie planu, rozłożenie go na małe kroki i uczenie się podążania za nim to najważniejszy cel sam w sobie.

Gdy utknie się w jakimś momencie życia, to przepracowanie trudniejszych chwil i emocji to każdorazowo dobre rozwiązanie. A potem idziemy dalej 🙂 I dalej. Będziemy się potykać i mieć trudniejsze momenty, ale to konsekwencja utrzymuje nas na danym kierunku.

Konsekwencja to małe działania, do których się wraca jak wańka-wstańka. Podnosisz się po każdym upadku i idziesz dalej. Konsekwencja jest wyborem.

Moich działań nie postrzegam już na co dzień jako konsekwencji, ponieważ wybrałam ją dawno temu. Ale tak! To, co robię, wynika właśnie z konsekwencji.

Gdy ostatnio umieściłam na Facebooku informację, że ukończyłam kolejną szkołę: Horse Guided Empowerment – program międzynarodowej sieci rozwoju i terapii z końmi, dzięki której uzyskałam dodatkowe uprawnienia i uczyłam się między innymi pracy z traumą i stanami lękowymi, wielu moich znajomych, jeszcze z liceum, gratulowało mi konsekwencji. Rzeczywiście, mimo wielu lat, nie osiadłam na laurach, ale z dziecięcą radością i żywotnością cieszę się z kolejnej okazji do uczenia się.

Oczywiście, przeżywam także normalne życiowe zakręty. Życie także składa się z upadków i porażek. Wtedy nie mam poczucia, że gdziekolwiek zmierzam 😉 Jednak wstaję i podejmuję kolejne kroki.

Podsumowując

Małymi działaniami, codzienną pracą ze sobą i swoimi emocjami itp., możesz kroczyć do przodu. To Ty masz wpływ na to, którędy idziesz i jak idziesz.

Jeśli będziesz żonglować tymi 4 elementami — zostanie z Tobą żywotność, która poprowadzi Cię przez życie. Żywotność, dzięki której szybko zobaczysz, że właśnie chcesz zapalić swoją zapałkę. Żywotność, która pomoże Ci ją zgasić i ruszyć w kierunku poszukiwania drewna. Oczywiście na początku nie polecam żonglowania wszystkimi 4 elementami w tym samym czasie… Naukę żonglowania zazwyczaj zaczyna się od 1 lub 2 elementów. 

Jeśli coś w Tobie zarezonowało podczas słuchania lub czytania i czujesz, że jesteś gotowa na pójście o krok dalej i popracować z podobnymi tematami to serdecznie Cię zapraszam do udziału w programie Droga kobiety – program rozwojowy z końmi i książką Biegnąca z wilkami. To program transformacyjny, bo inicjuje i ożywia.

Subscribe
Powiadom o
guest
7 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all Komentarzy
Asia
Asia
1 miesiąc temu

Agata😲 Jak ja Ci dziękuję za ten podcast!! Jakim on jest dla mnie pozytywnym pierdolnięciem! Rozpoczęłam słuchanie go klimatycznie – herbatka, Twój planer, świeczka….romantyczne pitu-pitu…..I szczęśliwie mój pies przejął moje poruszenie i skutecznie wyprowadził mnie na spacer😉 To było bardzo energiczne chodzenie, dzisiaj ja nadawałam tempo, a dodam, że mój psiak jest bardzo żywiołowy. Jestem wdzięczna za ten konkretny kopniak w tyłek! Nie będę się rozpisywać, bo nieźle mi idzie filozofowanie, jakie to cudowne obrazy rysują się w mojej wyobraźni, odpalając kolejną zapałkę – u mnie to np. objawia się wizjami, co też wspaniałego robi mi rozwój -jeszcze tylko jedna książka, jeszcze tylko posłucham tego i tego…..a tymczasem, jeśli tego kawałka nie osadzę w moich konkretnych realiach – czyli, nie ruszę tyłka, żeby poszukać drewna, czyli konkretnie -tak, jak mówisz pkt. 1.Uczenie sie! i pkt.… Czytaj więcej »

Last edited 1 miesiąc temu by Asia
Agata Wiatrowska
Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Asia

Asia:) „pozytywne pierdolnięcie” – dziękuje za puszczenie dalej ! i cieszę się, że masz taki efekt. Zwłaszcza, że dopinguje Ci całym sercem. I tak na Drodze kobiety to moja duża intencja „otrzeźwienie” i „ożywienie”, żeby mieć dostęp do swojej mocy i ją realizować w świecie.

Ania
Ania
1 miesiąc temu

Cześć Agato!
Dziękuję Ci za ten podcast. Wymieniłaś w im cztery punkty posiadania i utrzymania tego zapalonego ognia w sobie. Dla mnie najżywszym był punkt który mówił, iż kiedy coś nie idzie, lub czujesz że upadasz,poczekaj,zapisz, pobądź, weź naukę i idź dalej. Baśń ta ma dla mnie także inny wymiar. Mianowicie dziewczynka dla mnie to kobieta w związku, a zapalane zapałki to jak by zapalanie siebie, dawanie z siebie, kiedy partner nie odwzajemnia, jest jak zimna rzeczywistość z baśni. Każda zapalona zapałka dziewczynki-kobiety to święta w domu, pdzygotiwany posiłek dla rodziny. Dziewczynka – kobieta zapomniała o sobie, swoich potrzebach aż duch jej zamarzł.
Ściskam gorąco. Ania

Agata Wiatrowska
Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Ania

oczywiście – ten wymiar „zapałek” też może być częsty, że to partner lub związek będzie drogą do głębokiego życia i poczucia spełnienia i szczęścia. A fundament jest zawsze w sobie.

Karolina
Karolina
28 dni temu
Reply to  Ania

Aniu, bardzo dziękuję za te spostrzeżenie i porównanie, zarezonowo ze mną bardzo!

Natalia
Natalia
19 dni temu

Noo… wiedziałam że coś będzie w związku z końmi, dlatego Agaty weszłam, wysłuchałam, przeczytałam i … teraz muszę zrobić plan jak to wrzucić w grafik codzienności. Wyjdzie na to że będę tworzyć projekty słuchając podkastów 🙃. Bardzo mnie ta opcja cieszy, nie ukrywam. Nie ukrywam, robić to czego się boimy to nie jest łatwy temat ale jaka satysfakcja potem! I reakcja trochę jak u Osła w Shreku „ja chcę jeszcze raz!”🤩. Ostatnio wychodzę że strefy komfortu ale również dzięki takiemu osadzeniu psychicznemu, poczuciu samowystarczalności, no i nie ukrywam, klnę przy tym ile wlezie. Cieszę się więc że Ty również😉. Pozdrawiam serdecznie, muszę jeszcze zrobić quiz😜. Natalia

Agata Wiatrowska
Admin
14 dni temu
Reply to  Natalia

Taaak. Nowe drogi wymagają nowego „ustawienia się” do tego:) i czasami klnięcie dodaje animuszu:) podcasty właśnie są idealne do słuchania jak coś się robi. Nie trzeba do nich „zasiadać”. Ja słucham np. sprzątając w stajni.

7
0
Coś z Tobą zarezonowało? napisz do mnie.x
()
x