Wyprawa po moc

79,00  brutto

Kontinuum nieMOC – MOC – przeMOC i jego wpływ na samoregulację, tworzenie relacji i realizację osobistego i zawodowego potencjału.
Książka z pytaniami, ćwiczeniami i mapą Krainy mocy

Wyprawa po moc to nie jest zwykła książka do czytania. Stworzona na kanwie transformacyjnej podróży po Krainie mocy staje się dla czytelniczek wyjątkowym doświadczeniem. W pierwszych rozdziałach książki znajdziesz wprowadzenie i wybierzesz swój rozkład mocy, reprezentowany przez zwierzęta morskie Delfina, Rekina, Wieloryba, Żółwia, Ośmiornicę i Konika morskiego. Następnie wyruszasz w podróż, w której znajdziesz różne przystanki (wyspy, zatoki, porty treningowe). Możesz je wybierać korzystając z dołączonej do książki mapy Krainy mocy i czytać w dowolnej kolejności. Zanurzasz się w głębiny morskie, „przepuszczasz” książkę przez siebie i swoje doświadczenia w codzienności, by wyjść z tej tajemniczej krainy umocniona i świadoma różnych zależności. 

  • Oprawa: twarda
  • Ilość stron: 240
  • Format: książka B5 plus mapa A3
  • Przesyłka: Kurier Inpost (otrzymasz powiadomienie sms, które umożliwia przekierowanie na paczkomat, jeśli jest wygodniejszy).

Razem z książką dostajesz mapę Krainy mocy.

Pozostało dostępnych: 287

Ostatnia najniższa cena była 6 lutego 2023 i wynosiła 79,00 .

Opis

Możesz wyruszyć po swoją moc

Zapraszam Cię na wyprawę, która “otwiera oczy” i pozwoli Ci bardziej świadomie nawigować przez życie. Wyprawa po MOC to coś więcej niż książka. Przypomina bardziej rozwojowe doświadczenie, na które aktywnie wpływasz. Książka zaprasza do podróży po kontinuum nieMOC – MOC – przeMOC oraz po jego psychologicznych aspektach. To model, który odkryłam szukając sposobu jak wspierać innych w rozwoju podczas programów rozwojowych i terapiii z końmi.  Jest to książka paragrafowa, a to oznacza, że trasę wyznaczasz samodzielnie. Masz także wpływ na długość podróży, pogłębiając tylko te tematy, które wybierzesz np: eMOCjonalny dom, zamieszanie między męską, a żeńską energią, zdrowe granice i asertywność, duchowe omijanie, przemoc wobec siebie czy integracja cienia jako droga do mocy. Tak – ta książka nie służy tylko do czytania; to podręcznik z ćwiczeniami i pytaniami, które poprowadzą Cię po MOC.

Zwierzęta mocy
Żółw morski
Ośmiornica

Osobisty rozkład Twojej mocy – jakim zwierzęciem morskim jesteś?

Wyprawa, której celem jest zwiększenie osobistej mocy i rozumienia związanych z nią zależności rozpoczyna się w podwodnej  krainie. Żyją tu różne morskie zwierzęta reprezentujące różne rozkłady mocy. Na początku decydujesz, który opis zwierzęcia najlepiej oddaje Twoją relację z mocą: delfin, wieloryb, ośmiornica, wieloryb, żółw, rekin i konik morski. W zależności od tego, jaki jest Twój rozkład mocy i co w danym momencie Ci w duszy gra, podróżujesz po tematycznych wyspach (symbolicznych esejach) i portach (doświadczeniach rozwojowych i terapeutycznych). Dzięki temu zgłębiasz istotne obszary powiązane z mocą (jej brakiem lub nadmiarem).


Książka, w której to Ty decydujesz – zanurz się w rozwojową książkę paragrafową

Książka Wyprawa po MOC to książka paragrafowa, która zabierze Cię w doświadczenie pogłębiające relację z Twoją mocą. Sama zdecydujesz, co czytasz, a czego nie i w jakiej kolejności. Palcem na mapie Krainy mocy wybierasz kolejny punkt docelowy. Z każdą stroną zagłębiasz się w zależności kontinuum niemoc-moc-przemoc. To nie jest poradnik prowadzący za rękę, a raczej książka zachęcająca do poszukiwań i twórczej podróży po rozwojowych meandrach. Inspirująca i intrygująca.

“Wyprawa po moc” jest inna dla każdej z czytelniczek. Każda z nas zaczyna bowiem swoją podróż w innym miejscu, a książka wspiera nas w drodze i prowadzi do odkrywania skarbów ważnych na danym etapie życia.



Ta książka jest dla Ciebie jeśli:

  • Chcesz poznać zależności poruszania się na kontinuum niemoc-moc-przemoc
  • Doświadczasz sytuacji, że tej mocy to jest jednak za mało
  • Przeczuwasz, że mogłabyś mieć dostęp do większej mocy, a na pewno potrzebujesz więcej elastyczności w dostępie do niej
  • Zdecydowanie za często lądujesz w niemocy lub/i przemocy
  • Chcesz się dowiedzieć jak radzić sobie z osobami w niemocy i przemocy
  • Widzisz wokół siebie osoby, którym chciałabyś pomóc

 

Odkrycie kontinuum niemoc-moc-przemoc

Znam od “trzewi” wszystkie te miejsca. Kontinuum niemoc-moc-przemoc jest moim autorskim modelem, który wyznacza oś mojego życia z niektórymi bardzo trudnymi doświadczeniami, które stanowiły dla mnie napęd do poznawania coraz to kolejnych nurtów rozwojowych i terapeutycznych. Doświadczenia te prowadziły mnie do mojego miejsca mocy. Miejsca głębokiego poczucia siebie i swojej misji; miejsca, z którego mogę wspierać inne kobiety poszukujące swojego sensu, dążących do życiowej pełni i spełnienia .Głęboko czuję i rozumiem, co to znaczy szukać siebie i swojej mocy latami.  Pracując na co dzień z ludźmi i końmi towarzyszę w rozpoznawaniu swojej mocy i jej wspieraniu. To właśnie te życiowe lekcje pozwoliły mi precyzyjnie dobrać porty i przystanie w podróży, do jakiej zapraszam Cię poprzez lekturę Wyprawy po MOC.


Posłuchaj o koncepcji i zależnościach mocy-niemocy-przemocy:

Listen to „#38 – Niemoc_Moc_Przemoc – Z wiatrem w grzywie – podcast” on Spreaker.

Kilka słów od pierwszych czytelniczek:

“Agata 🙂 Jestem pełna podziwu i szacunku do tego, co robisz. Ta książka jest dla mnie wyjątkowa. Mam raczej poczucie pełni i głębi i pewność, że w tych portach, zatokach jest tyle do odkrycia. Ufam temu, co mówisz, że „mniej, znaczy więcej”. Dziękuję Ci za fragmenty w tekście, gdzie dzielisz się swoim życiem. To, że spędziłaś w głębinach wieloryba sporo czasu, trochę mnie uspokoiło i dało nadzieję. Mam dostęp do Kogoś, kto stamtąd wypłynął. Ufam, że znajdę swoją drogę.”

Aśka Szczotka

“Bardzo przekonuje mnie konstrukcja tej książki, która zachęca do podróży swoją własną drogą. Niesie ze sobą przestrzeń i wolność. Jest zarówno bezpieczną przystanią, jak i areną treningową. Moje pierwsze odczucie, jak zaczęłam czytać, to: hmmm… jakaś taka zbyt prosta ta książka, prawie jak dla dzieci. I jakiś opór się we mnie zjawił. No bo przecież wiedza psychologiczna-rozwojowa to nie przelewki 😛 Ale dość szybko pozbyłam się tej marmurowej otoczki, która gdzieś się jeszcze kołacze i dopomina o swoje i dałam się jednak prowadzić dziecięcej lekkości, zaintrygowaniu, chęci do brudzenia rąk i stóp. Let’s play! No i weszłam w nią całkowicie, w czym zapewne dodatkowo pomogła nadmorska sceneria, w której się akurat znajdowałam 😛 Zresztą mojemu partnerowi o kilku motywach opowiadałam, a potem on się pytał, jak ośmiornica zachowa się w takim momencie? 😛 Bardzo szczwanym pomysłem według mnie jest konik morski – strzał w dziesiątkę! Zostawienie przestrzeni dla niezdecydowanych lub tych, co nie mają ochoty się szufladkować. To pozostawienie otwartych drzwi praktycznie dla każdego. Ciekawe, jak dużo miejsca na notatki zostawisz, bo ja pisałam tak dużo po każdym rozdziale, który przeczytałam, że pewnie by to trudno było pomieścić. No ale od czego jest dziennik rozwojowy! 😉  Dużo mocy Agata! Dziękuję za doświadczenie! <3 “

Magdalena Mak-Jeszka

“Książka jest nowatorska, po raz pierwszy zetknęłam się z porównaniem typów ludzi do zwierząt morskich i siebie do wieloryba. Czytając o wielorybie od razu poczułam, że to Ja. Chociaż czytając wstęp książki wybrałam sobie ulubione zwierzę – delfina, nie rozumiejąc jeszcze, że wyboru dokonujemy przez porównanie cech osobopoznawczych. Delfin do mnie nie pasował 🙁 Gdy zaczęłam czytać wieloryba, nagle jakby oczy mi się otworzyły szerzej i rozumiałam każde słowo. Jakbym czytała w zrozumiałym tylko dla mnie języku.”

Agnieszka Kowalska-Stasiak

“Efekt wow na zasadzie, że to się dzieje i nie tylko ja tak mam. Każda strona wymagała refleksji i myślenia. Zaglądania w rzeczywistość. Odzwierciedlania treści w momentach z życia. Zauważania tych momentów bardziej. Nie wiem czy to kwestia zauważania czy określone zdarzenia działy się wraz z książką. Np. jechaliśmy wziąć kolejnego psa ze schroniska a ja w drodze czytam o prostej radości psa. I myślę, potrzebuję obserwować tę dziką radość psa, aby nie zboczyć z drogi delfina. Wskazówki, proste zdania, które uświadamiały – ok jesteś na dobrej drodze, doszłaś do niej, ale naprawdę niewiele potrzeba, abyś wróciła w objęcia macek. Drogowskazy. Książka też pomagała i mam nadzieję, że będzie w przyszłości – rozumieć pewne zachowania u innych osób. To było moje wielkie odkrycie okraszone próbą zrozumienia zachowań tych osób. Ale też zrozumienia, że nie mogę na nie zawodowo liczyć, bo są w określonym rozkładzie mocy. Czytałam tę książkę w drodze, w domu, w ogrodzie, w samochodzie. Była zawsze pod ręką. Jest pobazgrana, bo nie zawsze się zgadzałam z tezami. Czasem myślałam, że coś jest za płytko. Ale potem sama dopisywałam swoje refleksje. I było wystarczająco. To jest coś wielkiego Agata!”

Iza Błaszkiewicz

 

Twój “żagiel” w podróży do siebie

Ta książka jest po to, żeby być Twoim kolejnym “żaglem” w podróży do siebie. Dlaczego kolejnym? Bo wiem, ze masz ich już kilka. Już jesteś w drodze. Nie przypadkiem bowiem trafiłaś tutaj na tę stronę. Zapewne podjęłaś już jedną decyzję: chcesz zmiany, szukasz swojej prawdy i swojej mocy.

Jak wygląda proces podróżowania z książką?

  • Kupujesz książkę
  • Czytasz początek o “przepuszczaniu książki przez siebie” i idei Krainy mocy
  • Poznajesz morskie zwierzęta, które poprowadzą Cię głębiej po tej krainie
  • Wybierasz zwierzę, które najlepiej oddaje Twój aktualny rozkład mocy (delfin, rekin, wieloryb, żółw, ośmiornica, konik morski)
  • Układasz plan wyprawy lub płyniesz na spontanie do pierwszego portu w Krainie mocy
  • Pogłębiasz wybrane porty poprzez czytanie, odpowiedzi na pytania i “przepuszczanie” tej wiedzy przez siebie i swoją codzienność
  • Na każdym etapie możesz dołączyć do programów rozwojowych na żywo ze mną i z grupą, aby pogłębić rozumienie kontinuum niemoc-moc-przemoc i zanurzyć się w intensywne doświadczenie rozwojowe (w programach z końmi), które pomaga pójść do przodu z ważnymi tematami.

Brzmi jak niezły plan, nie?

Nie czekaj. Kup książkę już teraz i wyrusz na swoją Wyprawę po MOC. Nie pozwól sobie już dłużej dryfować i utykać na mieliźnie.


Statki w porcie są bezpieczne, ale nie po to buduje się statki.

Grace Hopper

Przeczytaj listy, które dostałam po lekturze i doświadczeniach z książką:

 

Listy od czytelniczek po doświadczeniu z książką „Wyprawa po MOC

Cześć Agata! 
Bardzo Ci (i całemu zespołowi) dziękuję za przepięknie wydaną książkę Wyprawa po Moc! To mój prezent mikołajkowy od samej siebie. 

Czytam ją naprawdę powoli i przepuszczam przez siebie. Najpierw przejrzałam niektóre paragrafy. Zobaczyłam co mnie zatrzymuje, na czym skupia się moja uwaga i dlaczego. 

Terapia traumy rozwojowej – praca z ciałem – sięgnięcie do samego dna -przyczyn tego, że jestem taka jaka jestem. Potrzeba usunięcia z ciała napięcia związanego z kontaktem z drugą osobą; lęku, że znowu coś mi się stanie, gdy będę bezbronna… Już się tym zajmuję od kilku lat, zdejmując kolejne warstwy, odkrywając kolejne pokłady… Dziękuję, że podzieliłaś się swoim doświadczeniem. Bardzo do mnie przemówiło to, że kiedyś zastanawiałaś się nad tym czy to nadal jesteś Ty, gdy uleczona została rana, o której nawet pierwotnie nie wiedziałaś. Wiele lat temu bałam się, że jeśli zajmę się sobą, być może stracę to co mam, być może osoby w moim życiu nie zaakceptują mnie zdrowej – uleczonej, bo będę inną osobą niż ta, którą poznali. A jednak ci najważniejsi popłynęli ze mną w tę podróż – ja zaczęłam się zmieniać i mój świat też zaczął się zmieniać – na lepsze… 

Rozważając konieczność jeszcze głębszej pracy z traumą rozwojową dotarłam do przekonania, przekazywanego w mojej rodzinie pochodzenia, że przecież z obcymi nie rozmawia się o tym, co dzieje się w domu. Tak, to mówili przodkowie działający w konspiracji w czasie wojny a potem rodzice słuchający Radia Wolna Europa. Wtedy faktycznie, jeśli dzieci powiedziałyby, co dzieje się w domu, całej rodzinie groziła śmierć/więzienie/represje. 

Ja mam zupełnie inne doświadczenie niż moi przodkowie. Po kilku pierwszych masażach u mojego fizjoterapeuty odkryłam wspomnienia z dzieciństwa, o których mu powiedziałam, bo nie wiedziałam co się działo ze mną pod wpływem masażu. Przecież miał tylko uruchomić mój bolący bark. Dlaczego nagle wróciło do mnie coś, co być może stało się z tym barkiem, gdy miałam tylko roczek? Od tego czasu tyle różnych rzeczy o sobie i swojej rodzinie powiedziałam fizjoterapeucie w czasie  masażu i to tylko pomaga uzdrowić to, co stało się z ciałem. 

A jednak, gdy przeczytałam w książce o terapii traumy i być może konieczności zmieniania terapeutów, by znaleźć osobę odpowiednią dla mnie… coś mnie wystraszyło… Znowu lęk przed opowiedzeniem o sobie kolejnym osobom, które nie wiadomo co z tym zrobią, jak mnie potraktują, może nie będą dociekały tylko od razu stawiały diagnozę, bo wiedzą lepiej, bo są profesjonalistami?  A z drugiej strony ciekawość – przecież już mi się kilka razy udało znaleźć odpowiednie osoby i umiem też rezygnować z kontaktu z osobami, przy których nie czuję się dobrze. No dobrze – na razie kontynuuję masaże i gimnastykę słowiańską – szukam dalej – być może tylko na próbę – tak dla eksperymentu – żeby sprawdzić czy to może być coś dla mnie…

„Jak zarządzać swoją mocą, żeby inni też mogli optymalizować swoją moc w mojej obecności?” zamiast „jak to zrobić, żeby inni zrobili to co ja chcę?” Dziękuję Ci za tak postawione pytanie. No właśnie o to mi chodziło od zawsze, od dziecięcego marzenia o swojej bandzie…   
Tu znowu dziękuję Tobie i Nadziei za to, że dzięki Wam miałam pierwsze poczucie czym może być moc….

Zajrzałam też do opisu delfina. Tak! to jest to do czego dążę! „Biały delfin Um” – ukochana bajka z dzieciństwa. I tu zatrzymał mnie lęk przed… radością. Postanowiłam się temu przyjrzeć. Znalazłam ograniczające przekonania – groźby co może mnie spotkać, jeśli będę się śmiać, będę wesoła i radosna (hej rodzinko kochana – ja już jestem dorosła i wiem, że to wszystko nie jest prawdą). Zaglądając do Słownika Języka Polskiego znalazłam też ślady w kulturze – przysłowia „Obiecanki cacanki a głupiemu radość”. „Starość nie radość”. Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego radość była mi w jakiś sposób zabraniana… Przyglądam się sobie i tropię ten temat. Przypomina mi się Ida (jedna z uczestniczek Horsesensowni) i jej radość oraz to jak i ja dałam się tej radości zarazić… Wdzięczność i wzruszenie. Łzy w oczach. 

A na końcu odkrycie, że najbardziej do mnie pasuje rozkład mocy ośmiornicy. Śmiałam się z radości, że tak mnie dokładnie opisałaś. Wypisz – wymaluj. To ja. I moje macki porozciągane w różne strony. 

I przypomniał mi się stary dowcip o ośmiornicy. O tym co zrobić, żeby ją przenieść z jednego miejsca na drugie, gdy się poprzyklejała do powierzchni. Znowu zaczęłam się śmiać. 

Tak, ta książka jest dla mnie. Wyruszam w podróż! W swoim tempie, z ciekawością i… radością. 

Dziękuję Ci, że ją napisałaś. Dziękuję Ci za Twoją podróż. Dziękuję Ci, że dzielisz się sobą i światłem mocy. I znowu łzy. Łzy wdzięczności. Tak jakbym wreszcie znajdowała drogę do domu… I swoje stado delfinów, do których przecież należę, a ośmiornica to tylko kostium, z którego macka po macce się rozbiorę…


Pozdrawiam Cię serdecznie! 
Agata


Cześć Agata
Mam książkę od dziś , czytam łapczywie , nie tak zalecałaś, ale nie mogę inaczej . Jest tak piękna , ilustracje są cudne , piękne , ehh….
I natrafiłam na coś co poruszyło mnie wskroś -jak czytasz i czujesz ze porusza Cię tak że przechodzi przez Ciebie prąd …. pisałaś o statku i delfinach ,,brykających ,, w wodzie i jasne było że tak brykać mogły tylko tam … i zobaczyłam od razu przed oczami Szamana z warsztatów z którym nie ćwiczyłam ale widziałam jak ktoś wprawiał go w ruch i oprócz energii trzeba było mu dać radość ruchu aby właśnie brykał i poczułam jakby radość ale tez  pojawiło się pytanie gdzie jest ten ocean gdzie jest to miejsce gdzie można takim być 
Pozdrawiam 

Ewa


Możesz lubić także…