Wyprawa po MOC – pobyt rozwojowy z końmi

Strona główna > Wyprawa po MOC – pobyt rozwojowy z końmi

Spotkanie wokół niuansów mocy

Wyprawa po MOC to program dla zaawansowanych w swojej mocy i szukających lekkości w życiu, przewodzeniu innym i realizacji swojego powołania. Program dla osób, które regularnie korzystają z moich programów. Warsztat łączy w sobie trening intra- i interpersonalny oraz Horse Assisted Education (doświadczenia rozwojowe w kontakcie z końmi).


Wzmacnianie autentycznej mocy, opartej o to kim się jest na głębokim poziomie

Im dłużej się rozwijamy i im więcej doświadczamy zaczynamy przeczuwać, że oprzeć się można głównie na swojej esencji. Tendencje do zmian po wierzchu maleją, a tęsknota za głębokim kontaktem ze sobą rosną. W wyprawie po MOC chcę stworzyć przestrzeń i procesy, które wspierają nurkowanie głęboko po rozpoznanie i wzmocnienie swojej autentycznej mocy.

Transformacja niuansów i zaufanie do procesu grupowego

Program rozwojowy porównuję często do rejsu morskiego. W bezpiecznym psychologicznie kontrakcie, ale w połączeniu z silnymi narzędziami: proces grupowy, kontakt z końmi jako katalizator i doświadczona holistyczna facylitacja nurkujemy w niuansach swojej mocy. Już drugiego dnia ma się wrażenie, że warsztat trwa tydzień – taka jest intensywność procesu i przeżywania. Takiego procesu nie da się zaplanować, ale można go zrobić z intencją. Moją intencją jest: miłość jako moc transformująca.
Jej w procesie grupowym będę szukać i w sobie, i w innych.

Realizacja siebie i swojego powołania

W podróży ku swojej mocy są dwa obszary: 1) szukamy tej mocy dla siebie 2) szukamy tej mocy, żeby wspierać innych. Te dwa obszary są jak dwa konie w zaprzęgu. Trudno rosnąć dla innych w sposób zrównoważony nie dbając o swoją moc i rozwój. Trudno rosnąć w mocy indywidualnej jak się myśli tylko o sobie. “Pełnia swoich możliwości” jakby to powiedzili bohaterowie Ninjago uruchamia się polu wspólnym tych dwóch obszarów.

Statki w porcie są bezpieczne, ale nie po to buduje się statki.

Orientacyjnie: do kogo jest skierowany program i dla kogo nie jest:

– Do osób, które uczestniczyły już w kilku programach na żywo w ośrodku HorseSense (HorseSensownia, Droga kobiety) i dalej w nich zamierzają uczestniczyć
– Nie jest to program dla osób w kryzysie psychicznym i w czasie, kiedy masz mało zasobów wewnętrznych.
– Jest to program dla osób, które doświadczają siebie jak osoby w mocy (w danym momencie, gdy jadą na warsztat).
– Pracujemy w oparciu o proces grupowy, więc jest to program dla osób, które dobrze się czują w tym sposobie pracy, chętnie się udzielają i dzielą sobą – nie tylko dla siebie, ale i dla innych.
– Jeśli niepokoi Cię cisza i jeszcze trudno Ci myśleć o innych, gdy jesteś na programie, a czasem masz ochotę “uciec z procesu” – to nie jest to jeszcze program dla Ciebie.
– Nie jest to program dla Ciebie, jeśli szukasz zupełnie czegoś innego niż HorseSensownia czy Droga kobiety – tutaj fundamenty będą takie same.

Program dla osób po 30 roku życia.


Osie, wokół których będziemy krążyć:

Komunikacja ze sobą i światem bez masek/ze swojej esencji

Szukanie i zwiększanie kontaktu ze swoją esencją/prawdziwym “ja” jest podstawą większości dróg rozwojowych. Jednocześnie połączenie ze sobą to często “złoty Graal”, którego się szuka latami. W trakcie wyprawy będziemy przyglądać się dynamice kontaktu/rozłączenia wewnętrznego i dwóm grupom strategii, które często stają na przeszkodzie do głębszego kontaktu ze sobą. Jedna grupa to wewnętrzne procesy atakujące, związane ze wstydem, krytyką. Druga grupa to wewnętrzne procesy dumy, które na pierwszy rzut oka wydają się ok, ale właściwie tylko przykrywają te pierwsze.

Poruszanie się po kontinuum niemoc-moc-przemoc

Im dalej jesteś rozwojowo, tym częściej jesteś w mocy. Pojawiają się wtedy 3 główne wyzwania: 1) trudne do ruszenia obszary, wokół, których już krążyłaś/eś wiele razy, bez których da się żyć, ale kuszą;) 2) relacja z innymi, którzy poruszają się po swoim kontinuum i jak ich wspierać (główne zadanie delfiniego* rozkładu mocy) 3) zwiększanie mocy wyrażanej w miłości do wewnątrz i do świata.

I tymi elementami będziemy się zajmować na Wyprawie.

* deflini rozkład mocy odnosi się do książki “Wyprawa po MOC” – Kontinuum nieMOC – MOC – przeMOC i jego wpływ na samoregulację tworzenie relacji i realizację osobistego i zawodowego potencjału.

Stany dziecięcej i dorosłej świadomości

Będziemy szukać wewnętrznej ekspansji poprzez poszerzanie dostępu do dorosłych/dojrzałych stanów świadomości. Drogą do tego będzie branie odpowiedzialności ze wewnętrze stany dziecięcej świadomości. To pojęcia z modalności terapeutycznej NARM, które pozwalają pracować na niuansach wewnętrznej dynamiki. To zwiększanie świadomości, że dorosła osoba w dużej mierze bierze udział w “odgrywaniu” swojej niesłużącej dynamiki wewnętrznej czy zewnętrznej. Elementem tej pracy jest nie tylko świadomość, ale też zwiększanie możliwości wewnętrznego pomieszczania skutkującego ucieleśnieniem tego doświadczenia.

Reorganizacja osobowości

Brzmi poważnie, ale mam na myśli proces, który się dzieje kiedy poszerzamy wewnętrzny potencjał i pomieszczamy więcej. Osobowość nie musi być stała. Można o niej pomyśleć jako organizacji psychicznej wytworzonej w życiowych doświadczeniach. U osób z mocą jest ona zazwyczaj już wystarczająco dobra. Nie wymaga zmian (w przeciwieństwie do niesłużących organizacji psychicznych). Ale! Chcąc pomieścić więcej własnego potencjału i po prostu SIEBIE i tak jest potrzebna reorganizacja osobowości. Każdy rozwój zawiera w sobie taką reorganizację, a na Wyprawie po MOC zajmiemy się tym bardziej świadomie.

Świadome przywództwo “bez napięcia”

Dotykając swojej mocy i autentyczności i wynikającego z tego spełniania część sił psychicznych naturalnie kieruje ku światu i ku innym.

Jak mogę podzielić się swoją mocą z innymi?

Jak wspierać innych w tej drodze?

Jak przewodzić “bez napięcia”?

Warsztatowo jestem lwem na salonach. Warsztat rozwojowy tu, krąg kobiet tam, rozmowy ze świadomymi ludźmi, medytacje, joga, itd., itp. Gdy po raz czwarty zmierzałam do HorseSense, tym razem na poważnie brzmiącą “Wyprawę po moc”, czyli zaawansowany program rozwojowy, odczuwałam radość z ponownego spotkania koni i Agaty, ale też tępe wiercenie niepewności w brzuchu.

Moc to moja specjalność; większość znajomych odczytuje mnie jako osobę silną. Ostatnie zdarzenia w moim życiu odsłoniły jednak całe pokłady mojej niemocy i bezsilności. Czasami już tylko na wierze opierałam funkcjonowanie w codzienności.

W trakcie pozornie standardowo rozpoczętych zajęć z Agatą i końmi już sam kontrakt wbił mnie w zdumienie, bo był krótki i pozostawiający nam szerokie pole do poruszania się w trakcie warsztatu.

Pierwszego dnia wypłynęłyśmy nieprzygotowane w daleki rejs, który nami wstrząsnął, wyciskał, co najskrzętniej schowane. Czwartego dnia miałam słabszy moment i pragnęłam powrotu do domu. Ale wróciłam do sali, nie poddając się. Potrzebowałam wyregulowania w przyrodzie. Eksperymentalne przejście z dwoma końmi jednocześnie, w trakcie indywidualnej sesji z Agatą, połączyło różne procesy we mnie. To był klucz do moich drzwi i odczułam dużą ulgę.

Konie też były jakby bardziej zdecydowane w zachowaniach niż na wcześniejszych programach. Końska ekipa przyciskała i stawiała pytania takie, na jakie nie chce się odpowiadać na co dzień lub się odpowiedzi na nie nie szuka albo czegoś w sobie nie zauważa, czyli słynny w psychologii jungowski “cień”.

Nie wierzyłam że jakaś część mnie wciąż chce być w tym gęstym, głębokim procesie przemiany, a jednak chciała, a jednak te głębiny, opory, kryzysy, jedno- lub dwudniowe zatrzymania to wszystko miało cel. Na koniec poczułam, że jako grupa przeniknęliśmy przez procesy i przemieniliśmy je w złoto praktykując w dziesiątkę: pięć kobiet, facylitator i cztery konie. 

Umiejętności Agaty przewyższają te przeciętnego trenera, coacha czy terapeuty, gdyż czerpie ona z wielu różnych nurtów psychologicznych i doświadczeń cielesno-psychiczno-duchowych, popartych przy ogromną dawką wiedzy i praktyki m.in. w nurcie NARM. Z delikatnością Agata przeprowadziła każdą z nas przez trudne zmaganie wewnętrzne ku lekkości, większej elastyczności, zrozumieniu i połączeniu. Dodała mocy tam, gdzie jej brakowało, złagodziła w miejscach nadmiernego napięcia. Miałam poczucie, że my w grupie i ja sama wykonałyśmy w ciągu kilku dni olbrzymią pracę wewnętrzną i postęp, który jest nieosiągalny na innych warsztatach. Do tego, ze znakomitymi towarzyszami, którymi były konie. Bez nich i bez niepowtarzalnej przyrody Parku Bolimowskiego z trudem odnalazłabym siebie.

W tym miejscu pragnę podziękować Agacie za trzymanie mnie w niewygodzie i zaufaniu, że wszystko, co się wydarza ma głęboki sens, a także czterem wspaniałym, otwartym kobietom, które towarzyszyły mi w wyprawie. To dzięki ich mądrości mogłam znów poczuć przepływ. W dzieleniu się sobą jest olbrzymia moc. Była w tym, że w odwadze i otwartości opowiadałyśmy o naszych roztrzaskanych, niezaopiekowanych częściach. Ale też często i głośno się śmiałyśmy, spacerowałyśmy i jadłyśmy wspólne śniadanie na trawie! Byłyśmy w grupie tak blisko jedna drugiej, jak można być przy drugim człowieku w rozwoju, i jednocześnie skupione, zagłębione każda z osobna we własny proces. Ostatniego dnia miałam wrażenie, że jesteśmy jednym organizmem, wyczuwającym sygnały z otoczenia.

Na sam koniec pragnę podziękować mistrzowskim edukatorom – koniom, które wyznaczyły mi nowy kierunek istnienia w jednoczesnym działaniu i niedziałaniu, obserwacji tego, co może wydawać się cofaniem lub trwaniem w niewygodzie, nauczyły łączenia paradoksów życia.

Teraz mam poczucie że wzięłam udział w czymś zupełnie unikatowym. Proces transformacji odbywa się we mnie w dalszym ciągu i czuję go dość dosadnie, bo go ucieleśniłam. 

Idę do mych zajęć, do mojego życia, rozmaszczając się w nowych stanach. Bo mogę i dobrze mi z tym tak jak nigdy.

Asia

Joanna Soszka

uczestniczka Wyprawy po MOC

Agato 🙂

Bardzo Ci dziękuję za możliwość uczestniczenia w tak pięknej wyprawie. Było mi to bardzo potrzebne. Jak zwykle z horsensowni wracam z poczuciem dużego spokoju i ogromu wykonanej nad sobą pracy.

A czym była dla mnie Wyprawa po moc? Niesamowicie głęboką i intensywną podróżą w głąb siebie. Wzruszającą,czasem trudną, ale pozostawiającą wrażenie niesamowitej integracji ze sobą.

Nigdy dotąd nie byłam na tak intensywnych i wartościowych warsztatach rozwojowych.

Jako bonus można tutaj dodać kurs zielarstwa i naukę języka żab stwowych ;))

Ściskam ze słonecznego Krakowa

Asia

Joanna Figuła

uczestniczka Wyprawy po MOC

Droga Agato,

piszę do Ciebie ten list, by wyrazić uznanie, za Wyprawę po MOC, której byłam uczestniczką. Jednocześnie, korzystając z okazji, chcę odwdzięczyć się za wszystkie Listy od Agaty, jakie regularnie do mnie wysyłasz. Oczywiście, nie są tylko do mnie, ale nie przeszkadza mi to, by czuć się osobiście zaangażowaną i docenioną. Zatem dziękuję po stokroć, bo chyba tych listów już tyle było, że nie przesadzam.

Przy całym ogromie wdzięczności za Listy, programy rozwojowe, ten najnowszy, Wyprawa po MOC to doświadczenie szczególnej wagi. Chciałoby się rzec – petarda!, ale jakoś to określenie nie pasuje do wodniackiego klimatu. Pozwolisz, że wybiorę inne, by móc oddać to, co działo się na programie i zachować lepiej w pamięci. 

Pierwszy epitet, który bezwzględnie pojawia się na horyzoncie w tej historii to NIESAMOWITY. Cóż dla mnie kryje się za tym określeniem? By odpowiedzieć, wrócę do chwili, jeszcze przed rozpoczęciem wyprawy. Szykując się do wyjazdu zapytałam, czy mamy przywieźć książki, które stanowiły zawsze bazę do pracy na programach. Spodziewałam się, że odpowiesz: “Oczywiście! “Biegnącą” obowiązkowo i tę nową, o tej samej nazwie i tematyce – koniecznie”. A tu, używając terminologii żeglarskiej, “zwrot przez rufę”… nie zajrzałyśmy do żadnej książki! Wszystko co się działo, wypływało z nas, z naszego JA, gotowe do wynurzenia przez poprzednie doświadczenia i sny. Opowieści, relacje, zaufanie, bezpieczny port. Tylko tyle i aż tyle. Dziękuję.

No właśnie sny! Jak statki na niebie MAGICZNIE wplatały się, albo tkały, nie! plotły sieć wzajemnych powiązań między ego i jaźnią. Plotły drabinki po których mogłyśmy zejść na suchy ląd lub wspiąć się na łajbę, by dalej ruszyć w rejs. Każdego dnia brałyśmy na pokład nowy narybek myśli, skojarzeń, uczuć, emocji i doświadczeń rozwojowych. Przyglądałyśmy się im, sortowałyśmy, łączyłyśmy gatunkiem, kolorem, rozmiarem, wagą, by jak rybaczki zarzucić sieć kolejny i kolejny raz. Szczególnie magiczne były doświadczenia wspólnoty odczuwania, jakbyśmy były jednym organizmem na tym naszym statku. Jedna śniła czasem za wszystkie, a sny łączyły się ze sobą, choć śniły je inne kobiety. Mam świadomość, że nie doświadczyłybyśmy tego o czym piszę bez wcześniejszej wprawy w materii rozwojowej. Niemniej nie byłam w stanie wyobrazić sobie tego, co się wydarzało na programie. Nie byłam w stanie wyobrazić sobie, jak mogą połączyć się losy, czucia, doświadczenia i dać MOC wszystkim razem i każdej z osobna. Trudno jest mi dać wiarę, by coś takiego mogło się powtórzyć, bo nigdy nie jest tak samo. Nie zmienia to mojej decyzji, by za rok ruszyć kolejny raz, choćby z nową załogą, tyle, że z tym samym sternikiem. Zaczynam ufać, że jest taka MOC, która krąży między kobietami i zawsze znajdzie się sposobność, by poczuć synergię, choćby w trakcie największego sztormu. Dziękuję.

A SZTORM też był, na moje własne życzenie. Było STRASZNIE i NIEBEZPIECZNIE, ale Agato, dzięki Tobie tylko przez chwilę, bo jak mówi żeglarskie przysłowie: “Najlepszy kapitan w czasie sztormu jest gdzie?… w porcie!”. I tam szybciutko zawinęłyśmy, by z odległości ZOBACZYĆ GÓRĘ LODOWĄ. Moją osobistą. Zobaczyć, a nie roztrzaskać się o nią. Choć wtedy ogarnął mnie smutek i pomyślałam “Wyprawa skończona”, to popłynęłyśmy dalej, razem, czując prawdziwą MOC w niemocy. Dziękuję.

Długa była ta wyprawa. Zdążyłyśmy również eksplorować w głąb, gdzie zdaje się, światło nie dociera, gdzie lęk ma swoje królestwo na dnie naszej duszy. To tylko bywały wrażenia chwili, że dośwpiadczenia GŁĘGOKIE jak oceaniczne rowy pochłoną nas. Wiedziałyśmy, że mocno i pewnie trzymasz ster i manewr “człowiek za burtą” masz opanowany do perfekcji. Dziękuję.

W tym całym rejsie po MOC, każdego dnia, w portach rozwojowych, towarzyszyły nam konie, podnosząc poprzeczkę. Zdarzało się, że było tak TRUDNO, że chciałyśmy płynąć dalej, bez zawijania do portu. Powstrzymywał nas opór przed wyjściem na suchy ląd, by zmierzyć się z tym, co mają dla nas rumaki, przyjaciele nieświadomości. Ale jak to w życiu bywa, dostajesz takie zadania, jakie możesz udźwignąć. I tak się działo, magicznie. Jak w piosence Budki Suflera
“Góry wysokie, co im z Wami walczyć karze? Ryzyko, śmierć, tutaj wszystko nie jest ważne, Największa rzecz, swego strachu mur obalić, Odpadnie stu, lecz następni pójdą dalej!”

Agato! Jeszcze raz dziękuję. 

Dziękuję również Wam Dziewczyny – najlepsza załogo dziewiczej Wyprawy po MOC!

Dziękuję konim w stadzie – Szamanowi, Empusi, Fregacie i Django. 

Do zobaczenia za rok!

Karolina

Karolina Jasiniak

uczestniczka Wyprawy po MOC

Ducha programów rozwojowych z Agatą Wiatrowską możesz poczuć w wyjątkowych listach – referencjach, które otrzymuje od uczestniczek i uczestników zobacz tutaj.


O prowadzącej

Agata Wiatrowska – facylitatorka, terapeutka, coach i trener II stopnia. Prowadzi podcast o rozwoju „z Wiatrem w grzywie”. Autorka książek “Wyprawa po MOC”, „Psychologia relacji człowieka z koniem”,   „Koń jako trener.” oraz „Menedżer uczy się od koni”. Jest pionierem Horse Assisted Education w Polsce. W swoim warsztacie łączy warsztat z uznanych nurtów psychologicznych (integracyjny, humanistyczno-egzystencjalny, poznawczo-behwioralny, psychodynamiczny) z niuansami z podejścia Jungowskiego oraz aktualnie dynamicznie rozwijającymi podejściami związanymi z układem nerwowym, ciałem i traumą. Istotnym elementem jej pracy jest docieranie do zasobów i uruchamianie wewnętrznej mądrości poprzez regulowanie połączeń: umysł-emocje-ciało-działanie-duch. Prowadzi autorskie programy rozwojowe: HorseSensownia, Droga kobiety i Szkołę facylitatorów programów rozwojowych z końmi. Pracę superwizuje u superwizorów Polskiego Towarzystwa Psychologicznego i w Instytucie NARM w Kalifornii.


Ośrodek HorseSense i jego zrównoważona energia

Ośrodek HorseSense to wyjątkowa, dopracowana w szczegółach przestrzeń dla koni i ludzi, dedykowana programom rozwojowym. Doświadczenie „spotkania ze sobą” (tak często określają to uczestniczki), czas na zatrzymanie, refleksję, odmrożenie, podjęcie decyzji, przetransformowanie ważnego fragmentu, podłączenie pod życiodajną energię.

W Ośrodku HorseSense znajdziesz sprzyjającą refleksji dziką przyrodę oraz nowoczesne, inspirujące wnętrza zaaranżowane tak, że w każdym miejscu wyczuwa się „horsesense”;) Ultranowoczesna architektura łączy się harmonijnie z naturalnym siedliskiem brzóz, sosen czy tataraku. Piaszczyste podłoże i podmokłe tereny, równinna łąka i trawiasty pagórek, białe i czarne – elementy krajobrazu splatają się jak dzień i noc. Współgranie architektury i natury to celowy zamysł mający wspierać procesy rozwojowe i wewnętrzną przemianę.
To szczególne miejsce znajduje się w sercu Bolimowskiego Parku Krajobrazowego, nieopodal Warszawy, z dogodnym dojazdem, a jednak pośród lasów będących ostoją dla wielu zwierząt i jak się teraz okazuje: także koni:)

Lokalizacja

Ośrodek HorseSense

ul. Klonowa 21
96-315 Franciszków

Dobry dojazd samochodem: z autostrady A2 węzeł Wiskitki ok. 10 km oraz pociągiem – ośrodek znajduje się blisko stacji PKP Jesionka (ok. 500 m od ośrodka).

Terminy i koszty:

Dostępność miejsc na poszczególne daty wyświetli się w sklepie po kliknięciu linku. Jeśli miejsca są niedostępne lub chcesz dostać informacje o kolejnych terminach – dołącz do listy oczekujących tutaj.

Zaczynamy w czwartek o 14:00 i kończymy ok. 15:00 w niedzielę.
Zakwaterowanie od 13:00 w czwartek. Wykwaterowanie do 17:00 w niedzielę.
Ramy warsztatów są identyczne jak na HorseSensowniach, czy Drodze kobiety: czwartek 14:00-19:00, piątek – niedziela 10:00-15:00.

Cena

Cena wyświetli się po kliknięciu w link do sklepu tutaj. 
Koszt udziału obejmuje prowadzenie warsztatów, pobyt w ośrodku, nocleg (pokoje dwuosobowe), napoje (kawa, herbata, woda) przez cały czas pobytu. Wyżywienie we własnym zakresie.

Kuchnia

Wyżywienie we własnym zakresie. W ośrodku znajduje się wyposażony aneks kuchenny (płytka, lodówka, mikrofala, naczynia, nie ma zamrażarki). Są dostępne kawy, herbaty, mleko, oliwa i przyprawy.  Podstawowe produkty można dokupić w pobliskim wiejskim sklepiku (700m spacerkiem). Z dowozem można zamówić całodzienne wyżywienie – catering pudełkowy z Burak Dieta, który dowozi do ośrodka. Można też posiłki zrobić samodzielnie. Wspólny czas w kuchni to też okazja dla uczestników do poznawania się i pogłębiania relacji. To niesamowite co dzieje się w kuchni w trakcie warsztatów! :)!

Co zrobić, żeby dołączyć do programu rozwojowego?

Pobyty rozwojowe są przeznaczone dla osób dorosłych (powyżej 30tego roku życia), które chcą spędzić czas rozwojowo i inspirująco, z czasem dla siebie i mając czas na istotne rozmowy z innymi. Wyprawa po MOC to program zaawansowany. Szczegółowe warunki przeczytaj wyżej w sekcji “Orientacyjnie do kogo jest skierowany program i dla kogo nie jest”

Zapraszam 🙂


Chcesz zobaczyć, co już teraz możesz zrobić dla siebie rozwojowo?

Przygotowałam quiz, w którym poznasz swoją fazę rozwojową. Czy jest to budzenielejce w ręce czy mistrzostwo osobiste?  Każda faza wymaga innego podejścia. Dzielę się moją wiedzą i wskazówkami co warto robić, a czego nie. Po wypełnieniu quizu otrzymasz bezpłatny Miniprzewodnik z pięknymi zdjęciami, dobranymi do każdej z faz, zawierający informacje czego warto słuchać w danym momencie, jak ustalać swoje cele rozwojowe oraz mini Plan rozwoju osobistego do druku.