Grażka Handerek | HorseSense

Wgląd w siebie i wielość możliwych rozwiązań

 

Czerwcowa Horsesensownia… niczego konkretnego nie oczekiwałam, pojechałam po prostu z ogromną ciekawością i otwartością, a dostałam znacznie więcej, niż mogłabym sobie wymarzyć:
– od koni – lustro dla moich myśli, emocji, zachowań oraz trafną diagnozę, gdzie utknęłam i co muszę zmienić w swoim życiu, żeby zmienić coś w swoim życiu (Nadzieja bardzo się postarała, żeby ten przekaz odpowiednio wybrzmiał i nie pozostawiał żadnych wątpliwości 😉
– od Agaty – delikatność, otwartość, troskę oraz magiczną dobrą energię i wiatr, który pchnął mnie w kierunku tego, co bliskim echem koło serca się odzywa :))
– od grupy – doświadczenie bycia razem w różnych konstelacjach i bycia osobno… różnorodność i punkty wspólne… oraz mnóstwo dobrych słów, inspiracji i pozytywnych wibracji, które będą stanowiły paliwo do transformacji i nowej powarsztatowej drogi,
– od ośrodka – zachwyt i radość z poczucia doskonałej synchronizacji z tym, co w środku i na zewnątrz… oraz niesamowitą energię poranków i cudownej brzozy na środku ścieżki.

Magiczny team trenerski

Agata plus konie to magiczny i jedyny w swoim rodzaju team trenerski, który w cudownym otoczeniu ośrodka Horsesense pomógł mi odkopać tę autentyczną część mnie, na której można coś zbudować, z której można czerpać energię do działania, i w której można odnaleźć spokój… nie pytajcie mnie, jak to się stało, bo nie wiem… Horsesense to indywidualne doświadczenia, dotykające tego, co jest dla nas w danej chwili ważne, a czasami przynoszące też zaskakujące niespodzianki… ćwiczenia z końmi pokazywały, że żeby coś zmienić trzeba wykonać jakiś ruch, czasami cofnąć się kilka kroków, zmienić plan, zmienić naszą energię… Jeżeli się poddajemy, albo skupiamy na działaniach, które prowadzą do niepożądanych rezultatów, tym samym rezygnujemy z wpływu na to, co może od nas zależeć… to były najlepsze warsztaty, na jakich byłam, dlatego serdecznie zachęcam wszystkich do tego doświadczenia… to będzie z pewnością dobry czas 🙂

Myśli nieuczesane

I to by było na tyle wersji oficjalnej. A teraz jeszcze garść myśli nieuczesanych…
Wiesz, Twoje konie są jak taki wielobarwny wiatr przemiany, którego moc i kierunek Ty korygujesz w zależności od uczestnika… w trosce, aby przyniósł jak najlepsze efekty… żeby popychał do przodu, kiedy trzeba, żeby dodawał skrzydeł, ale na poziomie energii, która pozwoli lecieć, a nie wystrzelić w kosmos, jak z katapulty… żeby przytrzymał, ale nie zablokował… żeby zawrócił i kazał spojrzeć wstecz, ale bez sypania piaskiem w oczy. Do tego Twoja delikatność w głosie i zachowaniu, a z drugiej strony ogromna moc (ale subtelna, nie narzucająca się), otwartość, ale jednocześnie wyczuwalne granice, które przyjmuje się z szacunkiem… i to autentyczne zaangażowanie i towarzyszenie w naszych doświadczeniach… czasami z pozycji dyszla, czasami z kozła… subtelnie wyczuwając co komu było potrzebne. Dziękuję 🙂

 

Minus warsztatów

Jest jeden minus – po tych warsztatach ciężko wrócić do jeździectwa i nagle wsiąść na plecy swojemu trenerowi, z którym wędrowało się po lesie ramię w ramię, noga w nogę, oddech w oddech… większa frajda jest z bycia obok, bo daje poczucie partnerstwa… na tym samym poziomie mam większą uważność, a z pozycji jeźdźca bardziej skupiam się na narzędziach i pomocach.
Doświadczyłam, że kiedy nie wywieram presji na wszechświecie, tylko zostawiam przestrzeń i wierzę, że dostanę to, co dla mnie najlepsze, to wtedy nieoczekiwanie przychodzi coś cudownego (np. pierwszego dnia nie wpadła mi w ręce żadna szczególna książka i odpuściłam… po to, żeby drugiego dnia wpaść na „Cztery kierunki” i „Drogę artysty”).
Ostatniego dnia, kiedy wcześnie rano usiadłam sobie w ogrodzie wszystko mi się jakoś poukładało, jakby jeden brakujący element spowodował, że ułożyło się od razu kilka płaszczyzn, co dało mi niesamowite uczucie radości i jednocześnie spokoju… „nic nie muszę, ale mogę jeśli zechcę”… dopuszczenie wielości możliwych rozwiązań i ścieżek… dopuszczenie, że zmiana będzie wymagała jakiegoś przygotowania, zdobycia nowej wiedzy, umiejętności… że nie musi być tu i teraz, bez presji, ale mogę zaplanować, jak się do niej przygotować… najważniejsze będzie w tym działanie. Pewnie musiało się wydarzyć w moim życiu to wszystko, co było wcześniej, żebym mogła to teraz poczuć i poskładać. Mam wrażenie, jakbym miała większy dostęp/wgląd do swoich potrzeb, poczułam dokładnie czego chcę w danej chwili, a czego nie.

Ośrodek Horsesense nie uzależnia

Co jest też ważne, to że ośrodek Horsesense nie uzależnia, tylko wypełnia energią i daje kopa do własnej wędrówki… czasami bowiem jest takie zagrożenie, że na tego typu warsztatach fajnie się siedzi w bezpiecznym kokonie odosobnienia i cudownego miejsca, z fantastycznym trenerem, tylko trzeba je umieć opuścić i wrócić do rzeczywistości, w której mamy odnaleźć tę samą radość, energię i spokój i poczucie sensu z własnej drogi, która jest jedyna w swoim rodzaju.
Jak odrobię kilka zadań domowych, to pojawię się za jakiś czas z kilkoma pytaniami do Ciebie, jak się przygotować do szkoły dla facylitatorów, żeby się zakwalifikować… nie wiem, czy się nadam i czy to kiedykolwiek będzie moja droga, ale chcę spróbować, inaczej się nie przekonam.
Pozdrawiam Cię serdecznie, uściski dla koni 🙂