en en en

Facylitator w działaniu

31 lipiec 2015, autor: Agata Wiatrowska

Facylitator w działaniu

Facylitator Horse Assisted Education to zajęcie wymagające stałego uczenia się i pogłębiania rozumienia dość kompleksowych procesów, które zachodzą w momencie interakcji człowieka z koniem.

 

Po początkowych szkoleniach i pierwszych doświadczeniach z uczestnikami pojawiają się wnioski i pytania. Obszary, które naturalnie potrzebują uwagi to: Co robić z informacją zwrotną od uczestników? Co mam robić dalej, a co zmienić? Jak wpływa miejsce i dane konie na to co się dzieje? Jak być świadomym języka i co nim sugerujemy? Co robić jeśli uczestnicy chcą interpretacji? Jak zadbać o higienię pracy koni? Jak dobrze zacząć dzień warsztatowy?

 

Między innymi takim tematami zajmowaliśmy się w trakcie kolejnego spotkania facylitatorów, które odbyło się  17-19 lipca 2015 w Krainie Wolnych koni na Mazurach. Poruszane przez nas tematy należą do naturalnego procesu uczenia się przez który przechodzi facylitator stykając się z uczestnikami i zaczynający mieć swoje różnorodne doświadczenia. Jest to też moment na powrót do treści z Train the trainer i pogłębienie zrozumienia procesu uczenia się jaki zachodzi w trakcie Horse Assisted Education. Przedstawiam tu kilka obszarów, które mogą być inspiracją i podsumowaniem dla tych, którzy nie byli.

 

Informacja zwrotna (feedback) od uczestników

Jednym ze sposobów na zdobycie doświadczenia jest zapraszanie znajomych na warsztaty. Od uczestników pierwszych naszych prób chcemy usłyszeć informację zwrotną. Naturalne jest, że informacja zwrotna będzie odnosić się do form rozwojowych które dane osoby znają czyli np. zwykłych szkoleń czy coachingu. Ważne jest w tym momencie odpowiedzenie sobie na pytanie, która informacja zwrotna wynika z naturalnego procesu Horse Assisted Education.

Przykład. Uczestnicy pierwszego Twojego szkolenia chcą więcej teorii (to ich informacja zwrotna, której udzielają Ci na koniec spotkania). Co to może oznaczać dla facylitatora? Uczestnicy mogli się zetknąć pierwszy raz z metodą pracy bazującą na doświadczeniu, eksperymentowaniu. Metodzie, w której esencją jest samostanowienie i proaktywność. Poszukiwali teorii, jako drogi do wyjaśnienia swoich własnych doświadczeń, emocji, przeżyć. Dobrym kierunkiem po takiej informacji może być zastanowienie się przez facylitatora: jak mogę wpłynąć na samostanowienie i proaktywność w trakcie całych warsztatów – w każdym małym kroku. Pójście za taką informacją zwrotną dosłownie czyli zwiększenie teorii dokładnie działa odwrotnie czyli zmniejsza samostanowienie i proaktywność.

 

Proaktywność

Oczywiście w warsztaty, które opierają się o samostanowienie i proaktywność uczestnicy muszą włożyć więcej pracy, ale dzięki temu więcej się uczą. Naturalną chęcią może być odchylenie się do tylu na krześle i usłyszenie teorii, kiedy jest w głowie zamieszanie i ujawniają się emocje. W tym momencie ukierunkowanie uczestników na pracę własną jest dokładnie zadaniem i obowiązkiem facylitatora. Co również dla uczestnika jest większą pracą niż przekazywanie teorii.

Ukierunkowanie uczestników na pracę własną jest  zadaniem i obowiązkiem facylitatora.

Horse Assisted Education jest królową uczenia się w działaniu. Uczenia się w kierunku którym rozwija się uczenie dorosłych w nurtach takich jak Experimental learning, Action learing itd. Znajomość merytoryczna podstaw tego uczenia pozwala zrozumieć co się kryje za takim czy innym sposobem wyrażenia feedbacku.

Podobnie można podejść do próśb o interpretację czyli szukanie ekspertyzy u facylitatora. Tego rodzaju feedbacki niweluje włożenie pracy w facylitowanie czyli świadome prowadzenie procesu uczenia się poprzez: tworzenie przestrzeni na refleksje i wymianę np. poprzez mapy myśli, odpowiednie wprowadzanie doświadczeń jako pola do eksperymentów i poszukiwań, modelowanie postawy uczenia się z sytuacji, a nie wiedzenia o sytuacji itd. Tu wchodzimy w cały obszar kompetencji facylitatorskich, które warto doskonalić i poznawać. A u których podstaw leży proces uczenia się indywidualny i grupowy.

 

Higiena pracy koni

Istotny temat poruszany na Train the trainer, który właściwie rzadko kiedy można usłyszeć już wtedy. Dopiero własne doświadczenia i informacje zwrotne od koni powodują, że wraca się do niego. Chodzi tu głównie o czas pracy koni z jedna osobą, z kilkoma, w ciągu dnia i miesiąca. Z jednej strony niewidoczność pilnowania czasu jest ważnym elementem uruchamianego procesu uczenia się, z drugiej strony facylitator stale musi nad tym czuwać. Ważne, żeby delikatnie sugerować kończenie. Istotnym też jest wprowadzanie doświadczeń w duchu „nie ma dobrze i źle”, bo postawa, że „ma się mi udać” źle wpływa i na czas, i na merytoryczne wnioski.

 

Czasy którymi się kieruję i które mają odstępstwa, ale są moim wypracowanym drogowskazem to:

  • maksymalnie 4 minuty na jedna osobę w doświadczeniu (zawsze można skończyć wcześniej)
  • 15 minut na konia, oznacza to doświadczenia z 3-4 osobami w zależności ile każda osoba była w swoim doświadczeniu
  • maksymalnie godzina pracy na konia na dzień, oznacza to 4x po 15 minut.
  • udział koni maksymalnie 4 razy w miesiącu w warsztatach.

 

Dodatkowe zasady:

  • przy zadaniach, które mogą być odbierane jako cele np. wejście na matę – podkreślanie, że jest tylko jedno podejście. Powtórka z wielu stron nuży konia i podważa jego rolę jako trenera, skoro on ma wizję, że dana osoba ma na to nie wejść to  przyjmujemy to. Długoterminowo powtórki mogą wypalić konia i doprowadzić do odmowy uczestnictwa.
  • kontroluje czas niewidocznie. Nie przydzielam czasu po 4 minuty, bo czasami to za długo. Uczestnicy sami decydują ile są w doświadczeniu, ja tylko kontroluje maksymalne czasy i mówię jak ktoś zbliża się do końca np. „Powoli zapraszałabym już do kończenia. Sprawdź dla siebie co jeszcze w tym doświadczeniu jest do domknięcia.”
  • koń może potrzebować odpoczynku już po 4 minutach. Mam na to uważność i gotowe konie do zmiany dla kolejnych osób. Dbając o to uzyskuje nieprawdopodobną obecność koni w trakcie doświadczeń.

 

Język w trakcie warsztatów

Horse Assisted Education jest przestrzenią do uczenia się o sobie, świecie, i relacjach z nim. A nie o koniach.

Mając to na uwadze staram się nie sugerować różnych określeń odnośnie koni, a raczej przejmować te co przychodzą od uczestników. Konie są czasem czarne, a nie kare. Białe, a nie siwe. Mają paski na głowie, a nie kantar itd. Otworzenie sie na prosty i intuicyjny język ułatwia uczenie się i tworzy atmosferę w której to uczestnicy stają się właścicielami „przestrzeni”. To oczywiście wymaga odpowiedniej postawy facylitatora, świadomości na czym buduje swój autorytet. Pomocne jest budowanie autorytetu na autentycznej kompetencji rozumienia procesów uczenia się ludzi i przyjmowanie tajemnicy jaką jest owiany świat koni, przeszkadzać zaś może budowanie autorytetu na znaniu się na koniach, dostępie do ich magicznego świata czy rozumienia ich języka. W tym drugim przypadku uczestnik nie znający się na koniach czuje się od razu ubezwłasnowolniony w takiej przestrzeni, co zmniejsza jego proaktywność i samostanowienie.

 

Jak zacząć dzień warsztatowy?

To jest bardzo ważny element i fundament udanej facylitacji. W tym momencie ustala się zasady współpracy z facylitatorem (te świadome i nie), oceniana jest jego wiarygodność związany z tym poziom zaufania jakim można go obdarzyć. Kluczowym dla mnie wydaje się świadomość co się w tym momencie dzieje z uczestnikami i ze sobą. Uczestnicy na początku oceniają wiarygodność, szukając sensu, mierzą się w pierwszym kontakcie z nową osobą. To piękny i trudny taniec.

Jest to obszar w którym na przestrzeni 10 lat zmieniałam najwięcej  i mimo, że teraz jest to już bardziej ustabilizowane nadal początki są różne. Zależą one od tego co jest – we mnie, w moim nastawieniu do grupy, w atmosferze w ośrodku, w potrzebie wynikającej z merytoryki. Pracuję w dużej autentyczności, ale też ze świadomością roli i potrzeb dla uczestników. Opowiadam trochę o istocie metody, zachęcam do eksperymentowania, nadawania własnego sensu. Przedstawiam konie jak trenerów i mówię jak to rozumiem. Trochę mówię o planie dnia. Przedstawiam zasady naszego wspólnego bycia, w ośrodku, z końmi, ze sobą. Oddaję głos też przybyłym, żeby ich usłyszeć, nawiązać pierwszy kontakt, dać przestrzeń dla potrzeb i oczekiwań. Chętnie też słyszę o merytoryce. O tym dlaczego tu właściwie są. Staram się sięgnąć do ich autentycznej części. To ustanawia dobry pierwszy kontakt.

 

Wielkość grup

Standardowa grup Horse Assisted Education to 6-8 osób. Jest to wielkośc sprawdzona wieloma eskperymentami i potwierdzona u wielu facylitatorów. Jest to ważna liczba – tak jak dla coachingu jest to 1 osoba, a dla grup szkoleniowych jest to liczba 12-15. Zwłaszcza w szkoleniach biznesowych naturalnym wydaje się być dla klientów udział grup do 15 osób, co jest wynikiem ich doświadzceń i porównywania do szkoleń. Program rozwojowy HAE nie jest jednak szkoleniem i ze względu na swoją specyfikę ma inna liczbę osób. Powiększenie tej liczby uniemożliwia utrzymanie koniecznej uwagi nie tylko ze względów merytorycznych ale również ze względów bezpieczeństwa. Rolą facylitatora  na etapie konstruowania programu jest wyjaśnienie tego. Przy grupach indywidualnych rzadko jest taki problem, bo grupy nie zbierają się tak łatwo, a nawet jak się zbiora można je po prostu w dowolnym momencie zamknąć i wstrzymac nabór.

 

Cykle czyli programy Horse Assisted Education rozciągnięte w czasie

Tu ujawnia się prawdziwa moc tej pracy. Warto o nią zawalczyć. Prowadzę zarówno długoterminowe programy rozwojowe dla osób indywidualnych (Dzika kobieta, Szkoła facylitatorów) jak i dla biznesu (nastawione na zmianę postawy w jakimś obszarze np. przestawienia z myślenia w kategoriach zarządzania na myślenie w kategoriach przywództwa). Najlepiej się sprawdzają jednodniowe spotkania rozstawione co 4-6 tygodni. W ramach organizacji jest tutaj dodatkowy efekt tzw. uczenia się pełzającego. Każda z grup, która wraca do organizacji po warsztacie wprowadza cześć uczenia się w życie, przez to kolejne grupy zaczynają już w innym miejscu – mając zintegrowaną cześć zmiany. W ten sposób osiągane są rezultaty większe niż przy wysłaniu wszystkich jednocześnie – to jest ważny argument, zarówno dla robienia mniejszych grup, jaki i cykli.

 

Jeśli po przeczytaniu tego artykułu pojawiły sie kolejne pytania zapraszam do kontaktu. W podróży facylitatora ważne, żeby nie zostać samemu. Uzgadnianie się i ciągłe uczenie umożliwia tworzenie naszym klientom niezapomnianych i rozwojowych doświadczeń.

 

Agata Wiatrowska

Agata Wiatrowska - Horsesense.pl

Agata Wiatrowska - prowadzi HorseSense – ośrodek programów rozwojowych z końmi. Jest pionierką pracy z końmi w rozwoju ludzi w Polsce. Wprowadziła Horse Assisted Education do Polski w 2005 roku.

HorseSense powstało z połączenia misji wspierania ludzi w rozwoju i pokazania światu nieodkrytego potencjału koni – jako nauczycieli i przewodników. Agata jest certyfikowanym facylitatorem programów rozwojowych z końmi (certyfikat mistrzowski EAHAE, licencja HorseDream), certyfikowanym coachem i trenerem II stopnia. Posiada międzynarodową akredytację do szkolenia facylitatorów programów rozwojowych z końmi wydaną przez European Assosiation of Horse Assisted Education.

Jest autorką książek o rozwoju z końmi: „Koń jako trener. O programach rozwojowych z końmi oraz lekcjach od koni-trenerów”, 2016 oraz „Menedżer uczy się od koni” 2013.