en en en

Z notatnika uczestniczki Szkoły facylitatorów

07 marzec 2017, autor: Justyna Gawad

Z notatnika uczestniczki Szkoły facylitatorów

Co mi dała Szkoła facylitatorów Agaty Wiatrowskiej…..

Z notatnika uczestniczki Szkoły facylitatorów

 

Bez wstępu

Piszę ten tekst miesiąc po zakończeniu 4-ro miesięcznej szkoły facylitatorów. Jeśli ten tekst ma być bez truizmów, to musi zostać przynajmniej bez wstępu.

 

Pierwszy zjazd

Na pierwsze zajęcia przyjechałam uzbrojona w naprędce zbudowane teorie dotyczące HAE, które wszystkie, co do jednej zostały unicestwione. Próbowałam się wykłócać z Agatą, że ‘no jak to, ale przecież widziałam na youtube, a czytałam tu i tam’ ale Agata jest ostatnią osobą do takich przepychanek na argumenty i zabawy w kto ma rację.

 Wyjechałam po pierwszym zjeździe czując brak  gruntu pod stopami i z zerowym zrozumieniem, czym jest HAE oraz pierwszą (z wielu)  niewygodną lekcją:

 

„Twój wybór, Twoja odpowiedzialność”

To zdanie wsiąkało we mnie powoli, przenikało przez kolejne warstwy świadomości  przywołując emocje, myśli i coraz większy szacunek dla Agaty. Towarzyszy mi codziennie, zostanie na zawsze. I nadal trochę uwiera, chociaż zdążyłam się już trochę do tej niewygody przyzwyczaić.

 

„A co ty rozumiesz, co ty czujesz, jak ty to odbierasz, co jest dla ciebie ważne ?”

Chodzi o to, żeby ‘poprawnie’ wykonać ćwiczenie z koniem. Udało się/nie udało się – nie ? To nie o to chodzi ? To ja nie wiem o co chodzi…

To moje wrażenia po pierwszych doświadczeniach z końmi. Chwilkę to trwało zanim przekierowałam uwagę na siebie, moje myśli, emocje, odczucia w ciele.  A w ogóle co to za pomysł, żeby pytać uczestników zajęć  ‘czego chcą’ i ‘co jest dla nich ważne’ ? ! Jeszcze potem wejdzie im w nawyk i co będzie ?

 

Sterowność

Zewnątrzsterowność versus wewnątrzsterowność, temat do przemyśleń, obserwacji, autodiagnozy. Ostrzegam jednak, że pytanie ‘czego chcę, co jest dla mnie ważne’ jest pytaniem pułapką. Wpada w świadomość, nie chce jej opuścić, tylko drąży i drąży i trzeba sobie radzić z tym, co wyrzuca na powierzchnię świadomości.

 

„Najważniejszym narzędziem facylitatora jest on sam”

Szczerze mówiąc myślałam że koń… Wolałabym, żeby to był koń… Dlaczego to nie może być koń ?

Bo jeśli ja to duzo pracy kruca bomba. Dlaczego ? Dlatego że koń budzi całość, nie jeden życiowy aspekt do rozświetlenia, rozplątania tylko (subiektywnie pojmowane)  wszystkie na raz. Mój stosunek do siebie, do koni, do klientów, do rozwoju, do relacji, do agresji, do przywództwa, do świata w ogóle i w szczególe.

 

Projekcje

Projekcje? Niee, to mnie nie dotyczy. No może od czasu do czasu mi się zdarzy ale generalnie to ja już nie projektuję…

Zadanie domowe z projekcji odrobiłam z oporami, zresztą jakże by inaczej skoro mnie temat nie dotyczył (!), ale za to jak już przebiłam się przez własny opór i zaglądnęłam do wnętrza to szok był nieprzyjemny.  Może wystarczy powiedzieć, że osobiście uważam, że gdybym podczas całej szkoły nauczyła się tylko i wyłącznie wyodrębniać projekcje własne i innych z całej masy myśli i koncepcji, to warto było przejść całą szkołę.

 

 

Nauka i A.de Saint-Exupéry

Nauka twierdzi, że mamy trzy mózgi, w tym jeden w sercu. Saint-Exupéry napisał w Małym księciu… wiadomo co napisał.   

Jednakowoż to nie takie proste jak wstawienie postu na facebook’a albo napisanie wzniosłej i nierealistycznej misji firmy. Jeżeli miałabym ograniczyć ten temat tylko do ‘życia zawodowego facylitatora’ to jak miałabym pracować z ludźmi, towarzyszyć im w ich własnym rozwoju jeżeli ‘patrzyłabym na nich tylko głową’ ?

Pytanie zostawiam otwarte, bo dziś pytanie dziś odpowiedź, tylko że przyjdzie jutro i być może nowa odpowiedź. Zresztą to jest kolejna lekcja Szkoły :

 

 

Opinia – rzecz niewzruszalna

Na pierwszym warsztacie moją postawę można by opisać tak : To jestem ja, to jest moja opinia ! Kropka !

Na ostatnim warsztacie : Opinie….a jakie one mają znaczenie…

Opinie są tylko i aż opiniami. Trzeba je mieć, warto je weryfikować a już na pewno trzeba sobie dać prawo do ich zmiany. Innym może też ?

 

 „Justynko, tylko pamiętaj o nicnierobieniu” – napisała do mnie Agata w jednym z maili przed rozpoczęciem szkoły. Ale herezje ta Agata wypisuje… aaa, może Ona jest z jakiejś takiej mocno wyluzowanej planety, gdzie się czasem robi nic i ma prawo nie wiedzieć, że na mojej planecie pracuje się autentycznie i bez oszukiwania non-stop. 

Zmieniłam planetę J. Uczę się (tryb ciągły niedokonany) siedzieć i patrzeć jak rzeka płynie, cytując moją przyjaciółkę.

 

Jeśli czegoś nie widać to jeszcze nie znaczy, że tego nie ma

No ale Szkoła to nie same przyjemności, w końcu bez przesady. Były też trudniejsze kwestie do uświadomienia sobie czyli mówiąc po ludzku, do ogarnięcia.

Jedna z nich dotyczy tego, co nieświadome. Do tej pory sprawy były w miarę proste, to co  istnieje to jest to, co można zobaczyć lub/i poczuć  (innymi słowy to nad czym moja świadomość w ten lub inny sposób panuje) i wszystko to jest poddane w jakimś stopniu kontroli (a raczej iluzji kontroli, jestem byłym ‘control freak’ jeszcze w procesie zdrowienia z tej przypadłości).

No i ta Szkoła jasny gwint uświadomiła mi, że nieświadomości co prawda nie widać i nie czuć – ale ona JEST. Niby o tym wiedziałam ale jakoś miło było jednak o tym nie pamiętać.

Moja nieświadomość (podświadomość, nadświadomość, whatever) jest i zachodzą tam różne procesy… jak to się mówi? …poza moją świadomością ?!

Swoją drogą nie jest to jakiś oksymoron?

No i co z tą moją kontrolą  w s z y s t k i e g o  skoro ja nawet nie kontroluję swojej własnej świadomości? A konia?  A Życie?!?

 

 

Zamiast deseru

Na ostatni zjazd Agata przywiozła karty z końmi. Luz, kart różnych przerobiłam masę, nie straszne mi jakieś tam przesłania. Do mojej karty przypisane było m.in. „Students of life learn to embrace its unpredictable, sometimes difficult lessons.” Hmm, zabrzmiało trochę groźnie ale od czego mam umiejętność wypierania?

Taaak, na deser zamiast rurki z kremem dostałam od Życia ostatni proces. Kto chce niech wierzy, kto nie to nie, ale dostałam możliwość odpowiedzieć sobie na filozoficzne pytanie  „Kim jestem?” oraz objąć konsekwencje mojej odpowiedzi (z założeniem oczywiście aktualności akapitu o względnej tymczasowości formułowanych odpowiedzi). Może i odpowiedź nie jest aż taka trudna do wymyślenia, trochę trudniejsza do zaakceptowania – ale uspójnienie mojego życia do nowych decyzji zajmie mi sporo czasu. I znowu dużo pracy mnie czeka a Agata pisała coś o nicnierobieniu…

 

Szkoła to Agata, Jej konie i Grupa, której będzie mi szczególnie brakować. Stworzyliśmy przestrzeń, w której można było płakać (głównie ja), śmiać się do rozpuku, przestrzeń w której nikt nikogo nie pouczał, nie udzielał rad ani nie dawał  tak zwanych ‘zwrotów’, przestrzeń,  w której można było swobodnie mówić co się myśli a miesiąc później myśleć już coś innego.

 

Od kilku dni myślę o zakończeniu wolnym od patosu i banałów i nie bardzo mi wychodzi. Niech więc ten tekst zostanie również bez zakończenia.

 

Justyna Gawąd

 

P.S.

Pochwaliłam się rodzinie moim certyfikatem i odbyłam z 10-cio letnim dzieckiem taką rozmowę:
– Mamo wiesz, to nie jest taki  p r a w d z i w y  certyfikat.
– ?? Nie? A jaki jest prawdziwy?
– Prawdziwy certyfikat jest zwinięty w rulon i ma czerwoną wstążeczkę.

 

Druga część opowieści Justyny o Szkole Facylitatorów – kliknij tutaj

 

Agata Wiatrowska - Horsesense.pl

Agata Wiatrowska - prowadzi HorseSense – ośrodek programów rozwojowych z końmi. Jest pionierką pracy z końmi w rozwoju ludzi w Polsce. Wprowadziła Horse Assisted Education do Polski w 2005 roku.

HorseSense powstało z połączenia misji wspierania ludzi w rozwoju i pokazania światu nieodkrytego potencjału koni – jako nauczycieli i przewodników. Agata jest certyfikowanym facylitatorem programów rozwojowych z końmi (certyfikat mistrzowski EAHAE, licencja HorseDream), certyfikowanym coachem i trenerem II stopnia. Posiada międzynarodową akredytację do szkolenia facylitatorów programów rozwojowych z końmi wydaną przez European Assosiation of Horse Assisted Education.

Jest autorką książek o rozwoju z końmi: „Koń jako trener. O programach rozwojowych z końmi oraz lekcjach od koni-trenerów”, 2016 oraz „Menedżer uczy się od koni” 2013.